ul. Smulikowskiego 4, pok. 221, II piętro, 00-389 Warszawa  +48 536-555-608; fdir(at)wp.pl 
www. fdir.pl  www.programdavinci.pl

Вы хотите, чтобы поддержать наш бизнес?

Cras eget magna non eros tincidunt blandit id eu turpis. Nullam bibendum ornare felis ut tempus.

Фонд миссия

Nagłówek fundacja dziecko i rodzina Nam et tincidunt lorem, et fermentum sapien. In ac ullamcorper ex. Fusce commodo laoreet faucibus. Pellentesque venenatis, est in dignissim scelerisque, sapien nunc malesuada elit, et elementum arcu elit vitae nibh. Mauris at dignissim turpis. Vestibulum pharetra enim viverra facilisis cursus. Aenean vitae pulvinar justo. Vivamus justo metus, commodo a massa sit amet, feugiat vehicula nisl. Ut hendrerit, massa eget efficitur ultrices, ligula magna efficitur diam, ut consectetur odio turpis eget mi.
Vivamus justo metus. This is russian
Państwa na terenie których działamy, This is russian
fundacja dziecko i rodzina warszawa

Droga do marzeń - autorstwa Tomasza Polkowskiego to podręcznik dla usamodzielniających się i opiekunów usamodzielnienia powstały na zlecenie zachodniopomorskiego ROPS. Wiele można by pisać o tym do kogo jest adresowany i o czym traktuje, ale niech przemówi krótki fragment:

( ...)Niniejszy podręcznik jest przeznaczony dla Was – drodzy wychowankowie, podopieczni, dzieciaki – już sam nie wiem, jak Was nazywać. Podręcznik ten jest również przeznaczony dla opiekunów usamodzielniania i innych dorosłych, którzy zajmują się pomocą usamodzielniającym się wychowankom rodzin zastępczych i instytucji opiekuńczych. W każdym rozdziale są informacje i dla jednych, i dla drugich, przy czym oczywiście nie ma żadnych przeszkód, aby obie grupy przeczytały wszystko… Znajdziecie tu rozdziały o tym, jak tworzyć plan usamodzielnienia oraz o tym, jakie macie prawa. Jest tu również rozdział o miłości – nazywanej „więzią” i jak bardzo jest ważna w życiu każdego z nas. Jak Wasze życie wyglądałoby bez miłości i przyjaźni? Jakże trudno byłoby Wam żyć w całkowitej samotności…

Jeżeli jesteście zainteresowani tu  znajdziecie całą publikację

Ogłaszamy drugą edycję Szkoły Asystentów Rodziny w Warszawie, która odbędzie się od początku listopada tego roku do marca 2020. 230 godzinny kurs zgodny z wymogami ustawowymi kończy się wydaniem certyfikatu wystawionego przez Fundację Dziecko i Rodzina, poświadczający ukończenie szkolenia, na podstawie decyzji Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Nr 3/2017/Ar.
Kurs odbywa się co drugi weekend na warszawskich Bielanach. Jest w nim mniej teorii, więcej praktyki - uczestnicy uczą się tworzenia i realizacji planów pracy z rodzinami w oparciu o nowoczesne narzędzia, praktycznej wiedzy z zakresu znaczenia więzi w rozwoju dziecka, komunikacji opartej na podejściu skupionym na rozwiązaniach, elementów mediacji, prawa, interwencji kryzysowej i wielu innych ważnych tematów. Więcej informacji na naszej stronie www.fdir.pl Zapraszamy! http://www.fdir.pl/pl/szkola-asystentow-rodziny
Wychodząc naprzeciw Waszym,  Drodzy Państwo i nasi Przyjaciele pytaniom i oczekiwaniom dotyczącym prowadzonego przez nas Programu daVinci przygotowaliśmy krótką broszurę informacyjną opisującą w  przystępny i syntetyczny sposób wydarzenia mające miejsce w  minionym roku oraz cele i założenia programu na 2019.

Zapraszamy do zapoznania się z materiałem 
pobierz plik

Zwracamy się do was o wsparcie finansowe niezbędne do organizacji letniego obozu realizowanego w ramach programu d@Vinci dla młodzieży z domów dziecka.
W zeszłym roku 24 młodych ludzi w trakcie letnich wakacji budowało konkretne plany życiowe, wzmacniało poczucie wartości oraz urealniało marzenia. W trakcie obozu mieli szansę spotkać się z ludźmi sukcesu – artystami, sportowcami, managerami. Wspieramy ich oraz przygotowujemy do pracy organizując praktyki zawodowe, opłacając korepetycje i kursy.
W tym roku pragniemy zorganizować drugą edycję Programu i pomóc kolejnej grupie młodych ludzi. Każda pomoc finansowa przybliży nas do tegorocznego obozu w Tomaszkowie na Mazurach. Bez waszego wsparcia obóz się nie odbędzie. Jeśli jesteś młody lub nie masz zbyt dużo środków – wpłać symboliczną kwotę 5 złotych i przekaż ten apel swoim znajomym uruchamiając lawinę dalszych działań na rzecz młodych ludzi z domów dziecka. Jeśli jesteś finansowo niezależny, wspomóż nas sumą trochę większą, inicjując w ten sposób pomoc konkretnym ludziom w osiągnięciu życiowego i zawodowego sukcesu.
Więcej o obozie przeczytasz na https://www.facebook.com/programdaVinci/, stronie programu www.programdavinci.pl i stronie organizatora Fundacja Dziecko i Rodzina www.fdir.pl. Możesz też pomóc bezpośrednio, zgłaszając się do nas z propozycją osobistego udziału w programie.

I Ty możesz pomóc    kliknij tu

Przedstawiamy nowy tekst Klaudyny Szmyt, dorosłej wychowanki domu dziecka. Zdjęcie nie jest jej. Dziękujemy Klaudyno za przesłanie tekstu i prosimy o więcej. Głos młodziezy, która wie o co chodzi - jest bardzo ważny.

„Mamy problem kryzysów w placówkach, nawet tych małych, gdzie zmieniają się wychowawcy i dzieci nie są w stanie nikomu zaufać, ani nawiązać więzi, co powoduje, że tracą umiejętność budowania trwałych relacji. Materialnie małe domy dla dzieci w Polsce są coraz lepsze, ale emocjonalnie – często jest to pustynia” napisał Tomasz Polkowski Oznacza to, że domy dziecka, nie odbiegają emocjonalnie od rodzin biologicznych, w których zabrakło uczucia i umiejętności budowania więzi. Mocne słowa. Jednak prawdziwe.
Domy dziecka chronią dzieciaki przed niebezpieczeństwem przemocy fizycznej czy psychicznej panującej w domu. Dają możliwości rozwoju poprzez dopilnowanie obowiązku szkolnego czy też sfinansowania zajęć pozalekcyjnych, rozwoju zainteresowań. Tylko czy ziarenko, które dostanie najlepszą ziemię da radę wykiełkować bez ciepłych promieni słońca? Jak pamiętam opiekę w domu dziecka? Wychowawcy przychodzą „na dyżury”. Grafik ich pracy wisi w pokoju wychowawców. Daje to dzieciom lekkie poczucie „bezpieczeństwa”, bo wiadomo, kto się pojawi, chociaż nie w przypadku każdego wychowawcy. Niektórzy są groźni. Wychowawca schodzący „zdaje dyżur” i robi zapisy w dzienniku: „Kasia miała zły dzień”, „Wojtek rozbił szybę”, Karolina paliła papierosy”, „Ola przyniosła 5 z języka polskiego” a „Tomek cały dzień spędził na podwórku”. Mechanizm – jak w zegarku. Wypisywanie dziennych arkuszy i hej, trzymajcie się, do jutra. I tak codziennie, co osiem, czasami co dwanaście godzin. Zero stałości i bardzo, bardzo mało indywidualnej relacji.
To placówki publiczne, więc chyba dużo nie można oczekiwać, jednak czy nie można byłoby pomyśleć, co zmienić, by poczucie bezpieczeństwa i więzi wychowawcy z podopiecznym były większe?
Wakacje. Przerzucanie z jednego domu do drugiego, „bo wychowawca też człowiek”, „musi mieć urlop, więc zostaw swoje rzeczy, zabierz co najważniejsze i…do obcego domu, obcych ludzi”. Przez te dwa miesiące pomimo dyżurowania po osiem godzin i wymiany dzieci udaje się nawiązać nowe relacje. Jednak wakacje się kończą i kończą się też nowe, często cenne znajomości, bo wracamy na swoje „stare” miejsca. Gdzie tu miejsce na miłość, która będzie dla dziecka jak te ciepłe promienie słońca dla kiełkującego ziarnka? Gdzie tu miejsce na złość, skoro każdy wybuch traktowany jest jak atak ze skutkiem notatki sądowej, z groźbą Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego - zamiast rozmowy i wsparcia? Gdzie tu miejsce na poczucie przynależności, skoro nie wiesz, czy następnego dnia nie zatrudni się ktoś nowy, nie zmienisz domu lub czy ktoś nie zamieni się dyżurami…? Gdzie miejsce na autonomię, skoro musisz walczyć ze swoimi uczuciami, by zwyczajnie dopasować się do reszty? Nie pasujesz, masz zaburzenia. Prosta etykietka. Masz zaburzenia, ktoś nie daje rady z Tobą – śmigaj do MOW-u, lub do innego domu. Jakby to miało w czymś pomóc, jakby miało zmienić zachowanie. Tylko jak, skoro w tym wypadku taki ośrodek wychowawczy to po prostu kolejna zmiana jakich nie brak w placówce. Zero motywacji. Zero więzi. A w ośrodku wychowawczym można się najwyżej nauczyć nowych sposobów kombinowania i przemocy. I co z tego, że w salonie domu dziecka wisi nowy telewizor, albo że materialnie są coraz lepsze warunki, kiedy nie ma więzi i zaufania…
Potem wyprowadzasz się, bez umiejętności rozwiązywania konfliktów, bo w placówce każdy konflikt był regulowany prawem czy kontraktem. Wyprowadzasz się i ciągle szukasz zmian, bo w tym czujesz się bezpiecznie, tylko to znasz. Więc zmieniasz – mieszkania, pracę, partnerów. Gubisz się. Nie potrafisz z kimś ani w niczym być na stałe. Tworzysz konflikty. Przecież w nich czujesz się najlepiej – tego Cię uczono. Kiedy konflikt staje się poważnym problemem, szukasz rozwiązań – tak jak potrafisz. Kłamstwa, narkotyki, przemoc, kradzieże.
Trzeba mieć naprawdę silną wolę i dobre oparcie w mądrych relacjach, by spróbować poradzić sobie w dorosłym życiu. Smutne jest to, że domy dziecka nie są w stanie zapewnić na tyle emocjonalnego wsparcia, na ile dzieci by tego potrzebowały. Poradzą sobie tylko wtedy, jeśli zdarzy się im na drodze jakaś dobra dusza - iskierka nadziei. Ktoś, kto zaakceptuje bez warunków i po prostu będzie – na dobre i na złe. W nocy i w dzień. Na telefon, w każdej chwili. Tak jak powinna być mama czy tata…
Tak, zdarzają się tacy wychowawcy. Jednak to też zazwyczaj trwa do czasu usamodzielnienia… Potem… ,hulaj dusza. Radź sobie. Z bagażem emocjonalnym jaki masz i bez bagażu emocjonalnego jaki powinieneś mieć….